wtorek, 26 kwietnia 2016

Historia z Lubgensem w tle




Na przełomie 19 i 20 w. w Niżnym Tagilu na Uralu mieszkały  rodziny dwóch braci Ratomskich. Stanisława - notariusza, żonatego z Jadwigą Węcławowicz i Kazimierz, bardzo zamożny właściciel młyna alabastru i innych przedsiębiorstw, żonaty z siostrą Jadwigi – Władysławą.  Siostry Węcławowicz pochodziły z okolic Mińska na Białorusi, gdzie ich ojciec Konstanty, był geometrą. 
Zofia Ignatiewna(pierwsza z lewej) z mężem, dwiema córkami, zięciem i wnuczkami;  Niżny Tagil; 1909 r.

Rodziły się dzieci, rodziny zapuściły korzenie na granicy Europy i Azji. Nie wiadomo w jakim okresie również Konstanty Węcławowicz opuścił mińszczyznę i z żoną, matką sióstr Zofią Ignatiewną dotarł w okolice Uralu. Na pewno mieszkali jakiś czas w Permie, tam przebywała również trzecia z sióstr, Stanisława, która wyszła za przystojnego Rosjanina, Kolę Leontiewa. Możliwe, że Konstanty pracował tam jeszcze, mimo podeszłego wieku. Córki, zięciowie i cała gromada wnuków jeżdziła z Niżnego Tagilu do Permu, do dziadków. Przyszedł czerwiec 1912 roku i Konstanty zmarł. Pochowano go w Permie na miejscowym cmentarzu katolickim.

Konstanty Węcławowicz; 18 czerwiec 1912 r. Perm

Jedna z córek Stanisława, Wanda opowiadała po latach, że babcia Zofia nie potrafiła żyć bez męża i kilka miesięcy po nim zmarła. Cóż, takie koleje losu, groby zostały na Uralu, rodzina w czasie rewolucji przedostała się do Polski. Niewiele przywieźli ze sobą, trochę zdjęć, trochę pamiątek – jeden kufer nigdy nie odebrany pozostał u znajomej rodziny w Tagilu. Mieli kiedyś po niego wrócić … Niestety z Rosji, a własciwie juz ze Zwiazku Radzieckiego nie udało się wyjechać Stanisławie, prawdopodobnie z powodu małżeństwa z Rosjaninem, zostali w Permie, urodził im się synek, który w ósmym roku życia zmarł na szkarlatynę. 

W Polsce dzieci braci Ratomskich pożeniły się, powychodziły za mąż, urodziły im się dzieci. Spokojne, w miarę dostatnie życie w 20 - leciu miedzywojennym. Mieszkają w Warszawie. Potem przychodzi wojna, Powstanie, obóz w Pruszkowie, obóz Ravensbruck, wywózki na wschód, Iran, Bejrut, potem Szwecja i Londyn, część rodziny zostaje na Zachodzie. Niektórzy wracają do Warszawy do ruin, z mieszkań nie zostało prawie nic, poginęli krewni, a cóż dopiero pamiątki. Z kilkanaściorga wnuków Konstantego i Zofii pozostało kilkoro, jedna córka - Jadwiga zmarła w czasie wojny w 1943 roku, przeżyła Władysława i szczęśliwie Stanisława mieszkająca za wschodnią granicą w Swierdłowsku. Po śmierci męża zaczęła robić starania o przyjazd do Polski, żeby połączyć się z rodziną. Udało jej się powrócić do kraju w roku 1958 i u niej paradoksalnie zachowało się najwięcej zdjęć czy dokumentów dotyczących Ratomskich i Węcławowiczów. Chroniła je przez wszystkie lata w ciężkich, stalinowskich czasach, nie wiedząc oczywiście, że będą nielicznymi pamiątkami przypominającymi rodzinie dawne, szczęśliwe życie na Uralu. 

Kilka tygodni temu, przeglądają walizkę pełną starych listów i kartek natknęłam się na dwie pocztówki, prawdopodobnie przywiezione przez Stanisławę. Kiedyś już je widziałam, ale nie przyjrzałam im się specjalnie  Teraz dlaczegoś przyciagnęły moją uwagę. Jedna w kolorze sepii przedstawiająca okazałą willę i dorożkę na pierwszym planie, z odręcznym napisem: „Tu zmarła moja Mama w 1912 r.(lato)” 

Zaraz, jaka Matka? Czyja? Na pocztówce napis:”Nałeczów Ukraina” Pierwsze skojarzenie z uzdrowiskiem na kresach. Czy na Ukrainie był także Nałęczów? Nie, to chyba odwrotnie, Ukraina w Nałęczowie, czyli pewnie nazwa willi, rzeczywiście jest napis na budynku. Ale czyja Matka mogła tam umrzeć w 1912 r.? Zaczęłam szukać w pamięci osób, które mogły pochować rodzica w 1912 r. Nikt nie przychodził mi do głowy zwłaszcza, że miejsce śmierci było kompletnie zaskakujące. Nikogo z tą miejscowością nie mogłam połączyć. Czyja to rodzina?
Druga pocztówka z kościołem w Bochotnicy z napisem: „Tu moją Mamę zaniesiono po śmierci".


I tu z pomocą przyszły mi indeksy Lubgensu :) http://regestry.lubgens.eu/news.php

Zaczęłam po omacku przeszukiwać zgony z 1912 r. dotyczące Nałęczowa i Bochotnicy nie wiedząc, kogo szukam. I jest! Zindeksowane zgony ze skanów z Family Search, a w nich akt dotyczący Zofii Węcławowicz, wdowy po Konstantym. Sierpień 1912 r. Babcia Zofia Ignatiewna. Rzeczywiście przeżyła męża tylko kilka miesięcy, tylko nikt nigdy nie wspomniał, że zmarła prawie 3000 kilometrów dalej …. 

Być może ze względu na czasowy pobyt jako kuracjuszki w uzdrowisku dane w akcie są bardzo dokładne.


akt N. 49
Nałęczów, Zofia Wencławowicz

Zdarzyło się we wsi Bochotnica dwudziestego ósmego lipca/dziesiątego sierpnia tysiąc dziewięćset dwunastego roku o godzinie czwartej po południu. Zgłosił się Jan M.... ski 30 lat i Julian Jaruga, kościelny, służący i mieszkający we wsi Bochotnica i oznajmili, ze dwudziestego piątego lipca/ ósmego sierpnia tego roku o godzinie jedenastej wieczorem umarła w Nałęczowie przebywająca w kurorcie Zofia Wencławowicz(Zofija Węcławowicz) w wieku 63 lat, pochodząca z miasta Perm urodzona w gubernialnym mieście Mińsku, córka zmarłego Ignacego i Marii-Magdaleny z Mosarskich, małżonków Zienkiewicz, wdowa po zmarłym Konstantym Wencławowiczu. Po naocznym przekonaniu się o śmierci Zofii Wencławowicz akt ten zgłaszającym przeczytany, przeze mnie tylko podpisany został.... Ks. M. Wonsowicz


Biedna Zofia zmarła nagle, zapewne wysłana przez córki dla podreperowania zdrowia po śmierci męża,  do uzdrowiska Nałęczów. Ale dlaczego tak daleko od rodziny? Byłoby to zrozumiałe, gdyby jacyś krewni mieszkali w tym rejonie, mogli jej towarzyszyć, czy być podporą duchową w ciężkim czasie. Zwłaszcza, że z Uralu  wszyscy jeździli  raczej na Kaukaz, do "wód" dla podreperowania zdrowia i wypoczynku. Tam było trochę bliżej niż pod Lublin...

Te pytania zapewne pozostaną bez odpowiedzi .... jak też i to, gdzie znajduje się grób Zofii?  Została daleko od rodziny na parafialnym cmentarzyku w Bochotnicy czy może przewieziono jej ciało na Ural do Permu i pochowano w grobie wraz z mężem Konstantym?

A w Nałęczowie willa Ukraina ma sie tak samo dobrze jak przed 100 laty...




 


 Kościół we "wsi" Bochotnica  jest już częścią Nałęczowa....

2 komentarze: