Na przełomie 19 i
20 w. w Niżnym Tagilu na Uralu mieszkały rodziny dwóch braci
Ratomskich. Stanisława - notariusza, żonatego z Jadwigą Węcławowicz i Kazimierz, bardzo zamożny właściciel młyna alabastru i innych
przedsiębiorstw, żonaty z siostrą Jadwigi –
Władysławą. Siostry Węcławowicz pochodziły z okolic Mińska na
Białorusi, gdzie ich ojciec Konstanty, był geometrą.
![]() |
| Zofia Ignatiewna(pierwsza z lewej) z mężem, dwiema córkami, zięciem i wnuczkami; Niżny Tagil; 1909 r. |
Rodziły się
dzieci, rodziny zapuściły korzenie na granicy Europy i Azji. Nie wiadomo w jakim okresie również
Konstanty Węcławowicz opuścił mińszczyznę i z żoną, matką sióstr Zofią Ignatiewną dotarł w
okolice Uralu. Na pewno mieszkali jakiś czas
w Permie, tam przebywała również trzecia z sióstr, Stanisława,
która wyszła za przystojnego Rosjanina, Kolę Leontiewa. Możliwe,
że Konstanty pracował tam jeszcze, mimo podeszłego wieku. Córki, zięciowie i cała gromada wnuków jeżdziła z Niżnego Tagilu do Permu, do dziadków. Przyszedł czerwiec 1912 roku i Konstanty zmarł. Pochowano go w Permie na miejscowym cmentarzu katolickim.
| Konstanty Węcławowicz; 18 czerwiec 1912 r. Perm |
Jedna z córek
Stanisława, Wanda opowiadała po latach, że babcia Zofia nie
potrafiła żyć bez męża i kilka miesięcy po nim zmarła. Cóż,
takie koleje losu, groby zostały na Uralu, rodzina w czasie
rewolucji przedostała się do Polski. Niewiele przywieźli ze sobą,
trochę zdjęć, trochę pamiątek – jeden kufer nigdy nie odebrany
pozostał u znajomej rodziny w Tagilu. Mieli kiedyś po niego wrócić
… Niestety z Rosji, a własciwie juz ze Zwiazku Radzieckiego nie udało się wyjechać Stanisławie,
prawdopodobnie z powodu małżeństwa z Rosjaninem, zostali w Permie,
urodził im się synek, który w ósmym roku życia zmarł na
szkarlatynę.
W Polsce dzieci
braci Ratomskich pożeniły się, powychodziły za mąż, urodziły
im się dzieci. Spokojne, w miarę dostatnie życie w 20 - leciu
miedzywojennym. Mieszkają w Warszawie. Potem przychodzi wojna,
Powstanie, obóz w Pruszkowie, obóz Ravensbruck, wywózki na wschód,
Iran, Bejrut, potem Szwecja i Londyn, część rodziny zostaje na
Zachodzie. Niektórzy wracają do Warszawy do ruin, z mieszkań nie
zostało prawie nic, poginęli krewni, a cóż dopiero pamiątki. Z
kilkanaściorga wnuków Konstantego i Zofii pozostało kilkoro, jedna
córka - Jadwiga zmarła w czasie wojny w 1943 roku, przeżyła Władysława i szczęśliwie
Stanisława mieszkająca za wschodnią granicą w Swierdłowsku. Po śmierci męża zaczęła robić
starania o przyjazd do Polski, żeby połączyć się z rodziną.
Udało jej się powrócić do kraju w roku 1958 i u niej
paradoksalnie zachowało się najwięcej zdjęć czy dokumentów
dotyczących Ratomskich i Węcławowiczów. Chroniła je przez
wszystkie lata w ciężkich, stalinowskich czasach, nie wiedząc oczywiście, że będą nielicznymi
pamiątkami przypominającymi rodzinie dawne, szczęśliwe życie na
Uralu.
Kilka tygodni temu,
przeglądają walizkę pełną starych listów i kartek natknęłam
się na dwie pocztówki, prawdopodobnie przywiezione przez
Stanisławę. Kiedyś już je widziałam, ale nie przyjrzałam im się
specjalnie Teraz dlaczegoś przyciagnęły moją uwagę. Jedna w kolorze sepii przedstawiająca okazałą
willę i dorożkę na pierwszym planie, z odręcznym napisem: „Tu zmarła moja Mama w 1912 r.(lato)”
Zaraz, jaka
Matka? Czyja? Na pocztówce napis:”Nałeczów Ukraina” Pierwsze skojarzenie z uzdrowiskiem na kresach. Czy na
Ukrainie był także Nałęczów? Nie, to chyba odwrotnie, Ukraina w
Nałęczowie, czyli pewnie nazwa willi, rzeczywiście jest napis na budynku. Ale czyja Matka mogła tam
umrzeć w 1912 r.? Zaczęłam szukać w pamięci osób, które mogły
pochować rodzica w 1912 r. Nikt nie przychodził mi do głowy
zwłaszcza, że miejsce śmierci było kompletnie zaskakujące.
Nikogo z tą miejscowością nie mogłam połączyć. Czyja to
rodzina?
Druga pocztówka z
kościołem w Bochotnicy z napisem: „Tu moją Mamę zaniesiono po śmierci".

I tu z pomocą
przyszły mi indeksy Lubgensu :) http://regestry.lubgens.eu/news.php
Zaczęłam po omacku
przeszukiwać zgony z 1912 r. dotyczące Nałęczowa i Bochotnicy nie
wiedząc, kogo szukam. I jest! Zindeksowane zgony ze skanów z Family
Search, a w nich akt dotyczący Zofii Węcławowicz, wdowy po
Konstantym. Sierpień 1912 r. Babcia Zofia Ignatiewna.
Rzeczywiście przeżyła męża tylko kilka miesięcy, tylko nikt
nigdy nie wspomniał, że zmarła prawie 3000 kilometrów dalej ….
Być może ze
względu na czasowy pobyt jako kuracjuszki w uzdrowisku dane w akcie są bardzo
dokładne.
akt N. 49
Nałęczów, Zofia Wencławowicz
Zdarzyło się we
wsi Bochotnica dwudziestego ósmego lipca/dziesiątego sierpnia
tysiąc dziewięćset dwunastego roku o godzinie czwartej po
południu. Zgłosił się Jan M.... ski 30 lat i Julian Jaruga,
kościelny, służący i mieszkający we wsi Bochotnica i oznajmili,
ze dwudziestego piątego lipca/ ósmego sierpnia tego roku o godzinie
jedenastej wieczorem umarła w Nałęczowie przebywająca w kurorcie
Zofia Wencławowicz(Zofija Węcławowicz) w wieku 63 lat, pochodząca
z miasta Perm urodzona w gubernialnym mieście Mińsku, córka
zmarłego Ignacego i Marii-Magdaleny z Mosarskich, małżonków
Zienkiewicz, wdowa po zmarłym Konstantym Wencławowiczu. Po naocznym
przekonaniu się o śmierci Zofii Wencławowicz akt ten zgłaszającym
przeczytany, przeze mnie tylko podpisany został.... Ks. M.
Wonsowicz
Biedna Zofia zmarła nagle, zapewne wysłana przez córki dla podreperowania zdrowia po śmierci męża, do uzdrowiska Nałęczów. Ale dlaczego tak daleko od rodziny? Byłoby to zrozumiałe, gdyby jacyś krewni mieszkali w tym rejonie, mogli jej towarzyszyć, czy być podporą duchową w ciężkim czasie. Zwłaszcza, że z Uralu wszyscy jeździli raczej na Kaukaz, do "wód" dla podreperowania zdrowia i wypoczynku. Tam było trochę bliżej niż pod Lublin...
Te pytania zapewne pozostaną bez odpowiedzi .... jak też i to, gdzie znajduje się grób Zofii? Została daleko od rodziny na parafialnym cmentarzyku w Bochotnicy czy może przewieziono jej ciało na Ural do Permu i pochowano w grobie wraz z mężem Konstantym?
A w Nałęczowie willa Ukraina ma sie tak samo dobrze jak przed 100 laty...
Kościół we "wsi" Bochotnica jest już częścią Nałęczowa....
Te pytania zapewne pozostaną bez odpowiedzi .... jak też i to, gdzie znajduje się grób Zofii? Została daleko od rodziny na parafialnym cmentarzyku w Bochotnicy czy może przewieziono jej ciało na Ural do Permu i pochowano w grobie wraz z mężem Konstantym?
A w Nałęczowie willa Ukraina ma sie tak samo dobrze jak przed 100 laty...



Wspaniale opisana rodzinna opowieść!
OdpowiedzUsuńWspaniale opisana rodzinna opowieść!
OdpowiedzUsuń